niedziela, 16 lutego 2014

Tyle dni, dużo dni.

Tak, bardzo dawno mnie tu nie było. Porzuciłam blogowanie, stwierdziłam, że w moim wykonaniu jest dość infantylne? Nie wiem, jak inaczej to określić. W każdym razie odwiedzając ponownie swój skrawek w internetach zauważyłam, że jednak komuś się podoba, co podniosło mnie znacznie na duchu.

U mnie dużo zmian. Jestem szczęśliwa, codziennie odkrywam, jak bardzo dojrzałam w ciągu minionego roku. Sesję zdałam bez poprawek, sama nie wiem, jak, ale grunt,że się udało :) Jutro zaczynam nowy semestr, jestem przerażona perspektywą spędzenia 10 godzin na wydziale, chociaż nie zdziwiłabym się, gdybym jednak ten czas sobie ukróciła ;)

Dojrzewam. Zdecydowanie dojrzewam do roli kobiety dorosłej, w przyszłości żony, matki. To brzmi dziwnie, ale tak jest. Nie jestem rozwydrzoną pannicą, której imprezy i szaleństwa w głowie. Nie, żadnych nie żałuję ;) jednak nie mam zamiaru ich powtarzać. Tata mi nie wierzy, jak mu mówię, jak się uspokoiłam :)) Ba, rzuciłam palenie! Nie ciągnie mnie nawet. Październikowy ciąg alkoholowy jest już tylko wspomnieniem, w czwartek nie mogłam zmęczyć jednego piwa, a zamiast alkoholu, wolę napić się herbaty, serio :) Czuję się dumna ze swojej przemiany i wcale nie uważam, że coś mnie omija. Fakt, mam 20 lat, jednak uważam, że wyszalałam się, zobaczyłam, jak to jest i wystarczy. Teraz czas na przygotowanie się do dorosłego życia. To może brzmi jak głupi frazes, ale mi odpowiada. Nie twierdzę, że to jest właśnie droga odpowiednia dla każdej dwudziestolatki, jednak dla mnie owszem.

Blog się trochę zmieni wizualnie, obiecuję więcej zdjęć, teraz już na pewno :) Tymczasem znikam, kończyć książkę i wyczekuję na powrót mojego mężczyzny :)

Miłego niedzielnego popołudnia i energii na nadchodzący tydzień :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz